ďťż
SZCZECINEK. KOŁOBRZEG. Kluby zostaną ukarane
Didi - 2006-05-31, 08:25 Kod: Zaznacz całyPobili nas po meczu - Zgodnie z przepisami na każdym meczu ligi MW powinno być przynajmniej czterech porządkowych - mówi Szymon Ochocki. - W Kołobrzegu tego obowiązku nie dopełniono. Dwumecz juniorów młodszych i starszych rozgrywano w ramach ligi międzywojewódzkiej. Jako pierwsi zmierzyli się juniorzy starsi. Wielim z wyżej notowanym przeciwnikiem prowadził już 4:1, by ostatecznie zremisować 4:4. - Nerwowo było już podczas spotkania, gdy sędzia nie reagował na wulgarne odzywki zawodników Żaków, a ich trener biegał i strofował panią sędziującą na linii - opowiada Szymon Ochocki, kierownik drużyny ze Szczecinka. - Na własne uszy słyszałem, jak bramkarz gospodarzy krzyczał do swoich partnerów: "po meczu ich nap....”. I faktycznie, zaraz po końcowym gwizdku zaczęła się bójka. Prali się nie na żarty niemal wszyscy zawodnicy obu zespołów. - Wiadomo, jak to w drużynie, gdy ktoś zaatakuje, to chłopcy stają jeden za drugim - mówi Ochocki. - Bijatyka trwała z pięć minut. Dostało się też trenerowi Wielimia i Ochockiemu, którzy rzucili się rozdzielać walczących piłkarzy. - Dostałem parę razy - dodaje Ochocki. - Prawie wszyscy wyszli z tego poturbowani i z poszarpanymi koszulkami. - Trenuję swoich chłopców ósmy rok i czegoś takiego jeszcze nie przeżyłem - mówi Tadeusz Sowiński, trener kołobrzeskich Żaków. - Byłem z nich dumny, bo nauczyłem ich, że czasami lepiej ustąpić niż wdawać się w zadymę. W jego relacji zajście wyglądało inaczej: - Do przerwy przegrywaliśmy 1:4 i piłkarze byli załamani, ale zmobilizowaliśmy się i zaczęliśmy gonić wynik - opowiada. - Przy stanie 4:3 Wielim zaczął grać nie fair, zawodnik z "9” uderzył jednego z naszych, ale sędzia tego nie zauważył i moich piłkarzy to trochę rozjuszyło. Potem była jeszcze czerwona kartka dla jednego z wielimowców. - Ukarany, schodząc z boiska, odgrażał się - mówi Sowiński. - Po meczu piłkarz z "10” tak walnął pięścią jednego z naszych, że ten wyrżnął jak długi. No i wtedy się zaczęło... Każda ze stron po swojemu opisała wersję wydarzeń w protokole sędziowskim. - Brak było zabezpieczenia meczu, a działacze Żaków stali i bezczynnie przyglądali się bójce - oburza się Ochocki. - A kiedy przeczytali, co napisaliśmy w protokole, to sami dopisali, że to my byliśmy agresywni. - Chyba nie wyobraża pan sobie, że nie rozdzielałem walczących piłkarzy? - trener Żaków jest zdumiony zarzutami gości. Wyjaśnia, że mecze juniorów z reguły nie są zabezpieczane, bo zwykle odbywają się bez udziału kibiców i nie ma takiej potrzeby. - Jesteśmy małym klubem i z trudem wystarcza nam na opłacenie sędziów, a wynajęcie ochrony to dodatkowe koszty - dodaje. - Jestem wstrząśnięty tym, co się stało - mówi Bogusław Koszel, prezes Żaków. - Naszym błędem było może to, że nie schodziliśmy z boiska razem z zawodnikami widząc, co się działo na meczu. Prezes uważa, że to Wielim powinien zostać ukarany. - Po co ochrona? - dziwi się prezes. - Chyba dla obrony przed piłkarzami Wielimia, bo nikt z trybun tej zadymy nie zaczął. Konsekwencje wobec obu klubów wyciągnie Okręgowy Związek Piłki Nożnej. http://www.glos-pomorza.pl/ qrczak - 2006-05-31, 10:22 I potem wyrosną z chłopaków kopacze, na których nawet kibic nie będzie mógł gwizdać bo Panu kopaczowi wolno wszystko, nawet tandetę odwalać. wojtas17 - 2006-05-31, 20:08 Hehe. Znam osobiście pana Koszela, i moge powiedzieć , że zdrowy psychicznie to on nie jest zapewniam was... Ale mnie tam nie było i nie mopge ocenić sytuacji
|